FUNDACJA ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA OUR ACTIVITIES WHO WE ARE PRESS ABOUT US SEE HOW YOU CAN HELP KAMPANIE ŚWIĘTEGO MIKOŁAJA

People that help us
Contact us
Our bank account details
Po polsku 
ecard  
Donate online
ecardecard
Co robimy? Inne projekty

Działalność organizacji pozarządowych powinna być jawna. To najskuteczniejszy mechanizm obronny przed nadmiernymi wydatkami

Ile powinien zarabiać święty Mikołaj?

JAKUB WYGNAŃSKI

W maju tego roku Fundacja Świętego Mikołaja wspólnie z IPSOS w reprezentatywnym badaniu starała się ustalić opinie Polaków na temat akceptowanej wysokości wynagrodzeń w organizacjach charytatywnych. Wspiera je około połowy obywateli, a pracuje w nich ponad 100 tysięcy osób.

Okazało się, że aż 98 proc. Polaków rozpoznaje Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, 85 proc. Monar, 78 proc. Polską Akcję Humanitarną, 67 proc. Warszawskie Hospicjum dla Dzieci i 37 proc. Stowarzyszenie Tęcza. Wszystkie te organizacje wkładają wiele wysiłku w promocje własnych działań i własnej marki.

Komu powierzyć pieniądze

W praktyce każdy z nas może wspierać więcej niż jedną organizację, jednak na potrzeby badania pytano o wybór tej jednej, której najbardziej skłonni bylibyśmy pomagać. W takiej sytuacji dokładnie połowa respondentów zdecydowałaby się na WOŚP, 21 proc. na Warszawskie Hospicjum dla Dzieci, 7 proc. - Monar, 4 proc. - PAH i 3 proc. na Stowarzyszenie Tęcza. 21 proc. respondentów nie było w stanie wybrać tej jednej, konkretnej organizacji. Dlaczego tak właśnie ułożyły się preferencje? Zapewne jest to wynik łącznego działania wielu czynników, takich jak postrzegana misja organizacji i jej działalność, potrzeby społeczne i nasza na nie wrażliwość, osobiste doświadczenia, wiarygodność organizacji i jej liderów, wreszcie przypuszczenia o tym, jaka część z każdego powierzonego przez nas złotego trafia bezpośrednio do potrzebujących. Na ogół nie jest to cały złoty i przekazując pieniądze organizacji lub instytucji poniekąd przyjmujemy do wiadomości, że organizacje mają koszty własne.

Skoro zaś o kosztach mowa, to wynagrodzenia pracowników i władz organizacji należy traktować jako istotny ich składnik, który zmniejsza pulę środków przeznaczonych na bezpośrednią pomoc potrzebującym. W przypadku organizacji określanych tu jako organizacje charytatywne pojawia się w opinii publicznej zrozumiałe oczekiwanie, że motywacja do pracy na ich rzecz nie powinna sprowadzać się do poszukiwania możliwie najwyższego wynagrodzenia. Oczekujemy zatem, że właśnie takie organizacje i ich liderzy dadzą przykład osobistego poświęcenia, bezinteresowności i idealizmu tak bardzo potrzebny w świecie, w którym - jak się zdaje - wartości te są coraz rzadsze. Z tego też powodu zrozumiałe jest zgorszenie, jakim opinia publiczna reagowałaby na przypadki nieproporcjonalnie wysokich wynagrodzeń.

Najlepiej trzy tysiące złotych

W opisywanym tu badaniu pytano o akceptowalne wynagrodzenie prezesa organizacji. Ustalono, że optymalna z punktu widzenia opinii publicznej wysokość takiego wynagrodzenia znajduje się w przedziale 2,5 - 3,2 tys. zł netto (miesięcznie). Nie jest to z pewnością pensja głodowa, ale też nie są to zarobki szczególnie wygórowane, w przybliżeniu odpowiadają one średniej płacy w sektorze przedsiębiorstw.

Jest spora grupa osób gotowych zaakceptować wynagrodzenie wyższe, aż do kwoty 6000 zł, powyżej której akceptacja społeczna gwałtownie spada.

Ponad połowa organizacji nie zatrudnia w ogóle płatnego personelu. Czasem jest to wynik przyjętych w organizacji zasad, czasem prosta konsekwencja braku środków na działalność. Często jest też tak (szczególnie w stowarzyszeniach), że choć w organizacjach zatrudnieni są pracownicy, funkcje w zarządzie pełnione są społecznie.

Średnia płaca wśród organizacji, które w ogóle zatrudniają personel, wynosi około 850 zł netto miesięcznie. Zaś przeciętne płace maksymalne w takich organizacjach - w praktyce nie musi to być prezes organizacji - wynoszą około 1400 zł netto, a zatem znacznie poniżej tego, na co, zgodnie z wynikami badania Fundacji Świętego Mikołaja i IPSOS, istnieje społeczne przyzwolenie. Oczywiście pojęcie średniej może tu być mylące. W przypadku organizacji warszawskich uśredniona płaca maksymalna wynosi 2080 zł netto, a w przypadku organizacji działających na wsi ledwie 850 zł netto. Jeśli porównać faktyczną wysokość płac w organizacjach do oczekiwań opinii publicznej wyrażonych w badaniu Fundacji św. Mikołaja, okazałoby się, że aż w 93 proc. organizacji wynagrodzenia maksymalne są niższe niż te, które opinia publiczna wskazała jako optymalne. Jedynie w przypadku około 7 proc. organizacji charytatywnych płace maksymalne wykraczają poza górną granicę obszaru optymalnego. Te właśnie organizacje są najbardziej interesujące dla opinii publicznej.

"Kominowe" przypadki

W znakomitej większości przypadków rozminiecie to na ogół nie jest olbrzymie i nie nadaje się na pierwsze strony gazet. Nie zmienia to jednak faktu, że zapewne istnieje grupa organizacji, która musiałaby się gęsto tłumaczyć przed opinią publiczną z wysokości wypłacanych w niej wynagrodzeń. Liczba owych "kominowych" przypadków jest na szczęście bardzo niewielka. Wedle ostrożnych szacunków, jedynie w 0,4 proc. organizacji maksymalne miesięczne wynagrodzenie przekracza 10 tys. zł netto - w istocie mówimy zatem o bardzo nielicznej grupie. Jeśli jednak są to organizacje utrzymujące się z darowizn od osób indywidualnych, to z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że byłoby im bardzo trudno wytłumaczyć przed tymi, którzy dali im pieniądze, z takiego poziomu płacy. O tym zresztą, jakie skutki miałoby takie "odkrycie", dowiadujemy się z odpowiedzi na pytanie o reakcje respondentów na wiadomość o tym, że wynagrodzenie prezesa danej organizacji wynosi około 18 000 zł. Tylko 4 proc. respondentów uznało, że byłoby one odpowiednie, wszyscy pozostali uważali, że byłoby one zbyt wysokie.

Dodatkowo z badania wynika, że uzyskanie tej wiedzy zniechęciłoby 80 proc. respondentów do wspierania organizacji. Co ciekawe, dane dotyczą zarówno tych, którzy wpłacają pieniądze na cele charytatywne, jak i tych, którzy nie wpłacają. Ile w praktyce może kosztować organizację - a pośrednio jej podopiecznych - utrata zaufania związana z istotnym przekroczeniem standardów wynagrodzeń pokazuje historia największej amerykańskiej organizacji wyspecjalizowanej w zbieraniu pieniędzy na cele społeczne - United Way. Na początku lat 90. ujawniono, że jej prezes (m.in. wypłacając sobie ogromne wynagrodzenia) zdefraudował ok. 1 mln dolarów. Wpłaty na rzecz organizacji zmalały o ok. 6 proc., co przy skali jej działań oznaczało ok. 122 mln dolarów. Aż do dziś ta skądinąd bardzo pożyteczna organizacja odrabiać musi w opinii publicznej te straty.

Wynagrodzenia i kontrola

Częściowo kontrolę taką mogą zapewnić sponsorzy instytucjonalni, od których pochodzi większość środków na działania organizacji. Takimi sponsorami są prywatne organizacje grantodawcze (np. fundacje) i instytucje (w tym administracja publiczna). Wsparcie to z reguły dotyczy konkretnych przedsięwzięć, na ogół opisywanych także językiem kosztorysu.

Sponsorzy wiedzą, na co przeznaczają pieniądze, i do nich należy wyznaczenie akceptowalnego poziomu kosztów, w tym wynagrodzeń. Z pewnego punktu widzenia jest to zatem problem samych sponsorów, którzy wtórnie niejako są odpowiedzialni przed opinią publiczną lub podatnikami, jeśli to ich pieniędzmi dysponowali.





Jak zapobiegać patologiom

Pierwszym mechanizmem obronnym powinien być wewnętrzny mechanizm "immunologiczny" samej organizacji. Idzie o to, aby w organizacji funkcjonował (najlepiej kolegialny) organ kontroli wewnętrznej. W przypadku stowarzyszeń jest to na ogół komisja rewizyjna, w przypadku fundacji konieczna jest odpowiednia konstrukcja w statucie. Chodzi o organ, który pozostaje w szerokim sensie niezależny od zarządu i tym samym "uwalnia go" od pokusy wyznaczania sobie samemu wynagrodzenia lub przynajmniej zasadność takiego wynagrodzenia kontroluje. Żeby mechanizm ten działał poprawnie, nie można dopuścić do sytuacji, kiedy wynagrodzenia członków owego organu kontroli (choć na ogół funkcje te pełnione są społecznie) wyznaczał prezes organizacji.

Po drugie, działać powinny mechanizmy samoregulacji środowiskowej. Dobrym tego początkiem w Polsce jest stworzona w 1996 r. "Karta zasad działania organizacji pozarządowych". W jednym z jej punktów mowa jest o tym, że organizacje winny przeznaczać jak najwięcej środków na działania merytoryczne i programowe oraz możliwie najmniej na wydatki administracyjne.

W tej samej "Karcie..." mowa jest też o tym, że działalność organizacji pozarządowych powinna być jawna i jest to trzeci, jak myślę najskuteczniejszy, mechanizm obronny. Zakres jawności powinien być tym większy, im większy jest zakres przywilejów podatkowych, z jakich organizacja korzysta i im częściej korzysta ona z dobroczynności publicznej.

Z tej perspektywy szczególne miejsce zajmują organizacje utrzymujące się z dobroczynności osób indywidualnych, gdzie regułą powinno być udostępnianie, jeśli nie ogłaszanie sprawozdań z działalności merytorycznej oraz informacji o wydatkach, w tym o kwotach wynagrodzeń. Pod tym ostatnim postulatem (dotyczącym jawności wynagrodzeń) podpisało się aż 88 proc. respondentów. W USA organizacje korzystające z dobroczynności mają obowiązek podawania w corocznym sprawozdaniu podatkowym imiennej (!) listy 5 najwięcej zarabiających osób wraz z informacją o wysokości wynagrodzeń i innych świadczeń, w tym zleceń. Potencjalny darczyńca mając dostęp do tych informacji sam może zadecydować, jaki poziom kosztów skłonny jest zaakceptować.

To dobra zasada. Warto po nią sięgnąć także w Polsce, tym bardziej że już niedługo, zgodnie z zapisami uchwalonej kilka miesięcy temu ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, będziemy mogli na działania takich organizacji przeznaczyć 1 proc. kwoty naszego podatku. Dodatkowo tradycyjnie na organizacje pozarządowe możemy ofiarowywać także część z kwoty naszego dochodu, obniżając tym samym podstawę opodatkowania. Na marginesie warto wspomnieć, że obecnie Ministerstwo Finansów próbuje zasady takich darowizn radykalnie ograniczyć, proponując, aby kwota ta nie mogła przekroczyć rocznie 350 zł. Pomysł ten uważam za szkodliwy.

Regulacja wyskości darowizn jest bardzo rzadko stosowana w innych krajach, a tam, gdzie występuje, częściej dotyczy kwoty minimalnej, która jest na ogół wyższa (!) niż kwota zaproponowana przez MF jako kwota maksymalna. Pomysł MF jest szkodliwy nie tylko z punktu widzenia organizacji pozarządowych, ale szerzej i poważniej - z punktu widzenia dobra publicznego, na którego straży stać powinien rząd. Wierzę, że jego autorzy w porę opamiętają się i wycofają z niego.

Wszystko to nie zmienia faktu, że różne organizacje i instytucje zabiegały i pewnie zabiegać będą o przychylność potencjalnych darczyńców. Niektóre z nich będziemy musieli wybrać jako godne naszego wsparcia. W Polsce organizacji takich jest ogółem kilkadziesiąt tysięcy. Zanim zatem zdecydujemy się na którąś z nich, warto dowiedzieć się więcej o tym, na co wydane zostaną nasze pieniądze i która z organizacji zrobi z nich najlepszy użytek.

Autor jest socjologiem, działaczem Forum Organizacji Pozarządowych, laureatem Nagrody im. Andrzeja Bączkowskiego.


Samotne Matki
Serwis funkcjonuje dzięki uprzejmości GTS