Partner fundacji:

Przyłącz się:





Licznik odwiedzin
Today723
Total591309
Zrozumieć i pomagać Print E-mail
Co o nas piszą
Artur Bazak

Dariusz Karłowicz, filozof i prezes Fundacji Świętego Mikołaja, mieszkał przez jakiś czas w Afryce. Na własne oczy mógł zobaczyć, jak pomoc potrzebującym jest często nieskuteczna. Zarośnięte buszem wraki wielkich maszyn drogowych, spychacze śnieżne wysyłane do krajów tropikalnych - ten widok na długo pozostał w jego pamięci. Dlatego kiedy zdecydował się pomagać innym ludziom, postanowił robić to wedle najwyższych standardów biznesowych. Założoną przez siebie agencję (od 2002 zarejestrowanej jako Fundacja) postanowił nazwać imieniem biskupa Miry, lepiej znanego jako św. Mikołaj. To taki człowiek, który pomagał z wyobraźnią i ze zrozumieniem potrzeb. Przez to realizował ideał „mądrej pomocy” – wyjaśnia Karłowicz. Nie wystarczy pomagać, trzeba to jeszcze robić z głową. Dlatego z pomocą zgranego zespołu ludzi Fundacja stara się pomagać mądrze. Co nie zawsze w takich inicjatywach idzie w parze.

Głównym celem Fundacji jest upowszechnienie wiedzy na temat rozmaitych inicjatyw charytatywnych i społecznych. Fundacja Świętego Mikołaja powstała jako próba „rozwiązania skutków kryzysu solidarności z potrzebującymi”. Wykorzystując narzędzia reklamy i marketingu chce wpływać na zmianę postaw zwykłych ludzi. Dariusz Karłowicz podaje przykład. - W tej chwili przygotowujemy bardzo dużą kampanię dotyczącą sytuacji matek w pracy, „Mama w pracy”. Przeprowadzamy pionierskie badania na temat ich sytuacji. Chcemy przedstawić empiryczne dane, które pozwolą sformułować realne strategie radzenia sobie z problemem matki realizującej się zawodowo. Następnie przy pomocy kampanii społecznej chcemy wywrzeć nacisk na pracodawców i ustawodawców, żeby sięgnęli do takich rozwiązań, które pozwolą kobiecie łączyć te dwie role.

Poszukując instynktu solidarności

Kampanie społeczne to główny obszar działalności Fundacji Świętego Mikołaja. Celem kampanii jest nagłośnienie danego problemu społecznego po to, aby informacja o nim dotarła do jak największej ilości osób, które mogłyby pomóc. Jak tłumaczy prezes Fundacji: „Najbardziej interesują i poruszają nas takie obszary ludzkiej rzeczywistości, gdzie dochodzi do pewnych tragedii, dlatego że wygasa pewien instynkt solidarności. I bardzo zaprząta nas staranie o to, żeby takie mechanizmy wzajemnej solidarności odbudowywać, rozbudowywać i pogłębiać”.

Odbudowa solidarności dokonuje się z pomocą mechanizmu, którym rządzi się reklama. Z tą różnicą, że tutaj nie namawia się nas do kupowania określonego produktu, ale do aktu dobroczynności na rzecz potrzebujących. Kampania na rzecz hospicjum dla dzieci jest najbardziej wymownym przykładem. – Język reklamy to język obietnicy. Kup krem, będziesz młodszy albo piękniejszy. A tutaj: dasz pieniądze, a te dzieci nie będą żyć, one umrą. Tu nie ma szczęśliwego zakończenia. Tu mówi się o potrzebie, która w języku reklamy jest w ogóle zdumiewająca. To sztuka dobrej śmierci. Przygotowanie do śmierci to przecież główne zadanie hospicjum – mówi Karłowicz. Przed podobnymi dylematami Fundacja Świętego Mikołaja stawała w każdym przypadku - czy chodziło o rodzinne domy dziecka, domy samotnej matki, czy wreszcie Dni Papieskie, których jest współorganizatorem. Badania przeprowadzane po zakończeniu każdej edycji kampanii wskazują na wzrost świadomości istnienia danego problemu u respondentów, a także wpływ kampanii na realne decyzje jej adresatów. Coraz więcej ludzi pomaga. To niewątpliwy sukces.

Badania i raporty stanowią podstawę wszystkich prowadzanych przez Fundację Świętego Mikołaja kampanii społecznych. Dotąd udało się przeprowadzić około dwudziestu. Dzięki temu pomoc trafia do ludzi, którzy tego naprawdę potrzebują. A co ważniejsze, jest to pomoc efektywna. Gwarantują to: dobre rozpoznanie potrzeb, wypracowanie mechanizmu rozwiązania problemu oraz metody sprawdzające efekt i sposób wykorzystania pomocy przez potrzebujących. Ciekawą ilustracją są przeprowadzone w 2003 r. badania dotyczące akceptowanej przez ludzi wysokości wynagrodzenia... prezesów fundacji zajmujących się dobroczynnością. Większość respondentów chce, aby wynagrodzenie prezesa fundacji było jawne i limitowane, jego wysokość ma duży wpływ na chęć wsparcia organizacji. Badającym udało się nawet ustalić optymalną sumę takiego wynagrodzenia – pomiędzy 2 a 3 tys. zł. Badania przeprowadzone przez Fundację Świętego Mikołaja wzbudziły ważną dyskusję na temat zarobków w organizacjach pozarządowych. Warto zaznaczyć, że zarząd Fundacji Świętego Mikołaja pracuje społecznie. To buduje wiarygodność i wzbudza zaufanie potencjalnych darczyńców. Jak tłumaczy mi Cezary Szpila, analityk finansowy z Warszawy. - Ludzie potrafią być hojni, jeżeli wiedzą, że darowane pieniądze trafiają do potrzebujących a nie na utrzymanie własne fundacji lub lansowanie się w mediach jej założycieli. Raporty finansowe Fundacji Świętego Mikołaja wskazują, że nic takiego w jej przypadku nie ma miejsca. Oczywiście im fundacja pracuje w szerszym zakresie i pozyskuje i wydatkuje więcej pieniędzy, tym bardziej musi korzystać z wynajętych fachowców. Ważne jest jednak aby nigdy nie zgubić właściwych proporcji. Większość pozyskanych środków na szczytne cele, mniejszość na potrzeby własne.

Prosty przekaz i soczyste obrazy Reklama raczej nie kojarzy nam się z chrześcijaństwem. Jest często nachalna, wszędzie jej pełno. Dlatego najczęstszymi reakcjami zwykłych ludzi na jej wszędobylskość są zdenerwowanie lub w najlepszym wypadku obojętność. Jak zatem sprawić, aby ludzie wyszli z kokonu obojętności? Jak poruszyć ich sumienia, uruchomić dobrą wolę i nakłonić do bezinteresownej pomocy przy użyciu języka reklamy? Czy udaje się to Fundacji Świętego Mikołaja?

Zapytałem kilka osób o ocenę jej działalności. Wiele rozmówców zwracało szczególną uwagę na stronę wizerunkową kampanii społecznych oraz podkreślało niebanalność i jednoczesną prostotę, zapadającego w pamięć przekazu.

- Widziałam kilka plakatów z kampanii na rzecz rodzinnych domów dziecka – mówi Dorota z Łodzi. – Zwracają na siebie uwagę, bo są inne. Nie są przepełnione mnóstwem niepotrzebnych informacji, które nudzą odbiorcę. Prosty przekaz jest najlepszy – dodaje. Na tę samą rzecz zwraca uwagę Maria z Nielepic, małej wioski pod Krakowem – Billboardy Fundacji Świętego Mikołaja są interesujące, proste, ale niebanalne. Dają do myślenia. Forma nie przerasta treści, raczej dobrze ją obrazuje. Łukasz z Żor wspomina jedną z kampanii Fundacji, która nim wstrząsnęła – Pamiętam jedną reklamę domów dla samotnych matek. Krótki, może trzyminutowy film. Najpierw widać tulącą się w parku parę zakochanych. Cięcie. Kolejna scena – ta sama para jest już małżeństwem. Kobieta gotuje coś do jedzenia. Widać, że jest w ciąży. Cięcie. W następnym ujęciu kobieta i mężczyzna się kłócą. On pije, ona płacze bezradna. Cięcie. Ostatnia scena. Kobieta w zaawansowanej ciąży idzie ciemną ulicą, w siekącym deszczu z walizką. I na koniec głos zza kadru mówi: Bóg się rodzi. Pomóżmy samotnym matkom. Myślę, że ten film nie tylko mną wstrząsnął. Od razu zdecydowałem się wpłacić na konto fundacji. Zachęcałem do tego także znajomych.

Prosty przekaz, niezwykle wyszukane, a jednocześnie proste metafory oraz wysmakowana estetyka obrazu to znak rozpoznawczy Fundacji Świętego Mikołaja. - Lubię te plakaty. Są ciepłe i „soczyste”, a przy tym nie za bardzo ckliwe. Przekaz jest dla mnie czytelny – mówi Dominika Zaleska, grafik, autorka okładek takich książek jak „Księża wobec bezpieki”, „Donos na Wojtyłę”. - Mocną stroną tych plakatów jest grafika i klimat. Dobrze, że Fundacja nie poszła w straszenie czy „ponurzenie” – ocenia.

Stara, poczciwa retoryka
W zeszłym roku Fundacja Świętego Mikołaja została uhonorowana nagrodą TOTUS, czyli tzw. „katolickim noblem” w kategorii „Propagowanie nauczania Ojca Świętego Jana Pawła II". W uzasadnieniu nominacji możemy przeczytać: „Fundacja stara się wpływać na zmianę postaw, budzić sumienia, zawstydzać. Wynika to z przekonania, że zachęcanie do prospołecznej postawy wymaga w obecnych warunkach dominacji kultury masowej stosowania reklamy, choć nieco innej niż ta komercyjna.”

Pod koniec naszej rozmowy Dariusz Karłowicz tłumaczy. - Reklama nie jest zjawiskiem szczególnie nowym. Posługuje się innymi mediami, ale tak naprawdę to kolejne wcielenie starej, poczciwej retoryki. To technika perswazji, o której pisali już bardzo wiele starożytni filozofowie. Reklama została udoskonalona, rozwinięta i nie ma w niej nic, co by z natury uniemożliwiało wykorzystanie jej na rzecz chrześcijaństwa.