Partner fundacji:

Przyłącz się:





Licznik odwiedzin
Dziś13
Ogółem675796
Mamo, proszę pracuj! Drukuj Email
Polska - Głos Wielkopolski, 29 marca 2008

Dwunastoletnia Weronika potrafi w złości wykrzyczeć mamie kosmetyczce: „Nie wychowywałaś mnie, nie zrobię tego, co chcesz, nie chcę być taką matką, jak Ty". Weroniką od pierwszego roku życia, kiedy przestała być karmiona piersią, zajmowała się przez dwanaście godzin dziennie babcia. 30-letnia Kaśka niedawno zmieniała tryb pracy-zaczyna rano, kończy do 16. Ma kilkuletnią córkę. - Nie chcę dowiadywać się od babć, że Ola zrobiła coś zupełnie nowego - mówi. O tym, że mała zaczęła stawiać samodzielnie pierwsze

kroki dowiedziała się przez słuchawkę telefonu. Poczuła, że coś przegapiła, zaniedbała. Ale czy na pewno?

Mama Weroniki zdecydowała się iść do pracy, kiedy okazało się, że pensja męża nie wystarczy na wynajem mieszkania, jedzenie, ubranie i leki dla często chorującego dziecka.

- Starałam się dzielić czas między pracę, której wciąż było więcej i więcej, a dziecko. Byłam młoda, silna, i dzięki temu, że babcia postanowiła zająć się dzieckiem – optymistycznie nastawiona - mówi. - Najpierw zarabialiśmy pieniądze na życie. Potem zaczęliśmy odkładać na mieszkanie, samochód, wakacje, własny interes. Nie wiem, kiedy przegapiłam wychowanie Weroniki.

- Pewnie, że wakacje w Egipcie są super, ale to tylko dwa tygodnie z rodzicami. Kupowali mi chyba zawsze to, co chciałam, ale było długo tak, że nawet w weekendy pracowali. Tęskniłam za nimi, płakałam w te lalki i przytulanki, które mi dawali. One wiedzą więcej o moich sprawach niż rodzice - mówi Weronika. - Dla nich najważniejsze były moje stopnie. Tak? pytali tylko czy nie mam temperatury i czy nie dostałam jedynki?

Kasia nie ma zamiaru powielić tej sytuacji. Kiedy pojawiła się okazja zmiany pracy zrobiła listę „za" i „przeciw". Zdecydowało to, że teraz nie musi siedzieć do wieczora, brać dyżurów, zasypiać z myślą „czy na pewno wszystko jest ok?".

- Niedawno mojej córce wypadł mleczny ząb - opowiada. – Byłam przy tym. Dla nas obu to było bardzo ważne, niesamowite przeżycie. Sytuacja, że mama jest popołudniami w domu, nie musi iść w niedzielę do pracy, jest dla Oli jeszcze czymś zupełnie nowym. Dlatego często podbiega do niej, przytula się, całuje i znów wraca do zabawek.

Nie każda mama może cieszyć się takim bliskim kontaktem z dzieckiem.

Musi przede wszystkim pracować. Czasem po kilkanaście godzin dziennie. Ktoś powie „Takie czasy?". Jak się okazało dzięki badaniom socjologicznym Instytutu MillwardBrown SMG/KRC oraz Fundacji Świętego Mikołaja są firmy, które potrafią docenić

matki, a nawet wspierać je w wypełnianiu rodzicielskiej roli. Zakrojona na szeroką skalę kampania „Mama w pracy", która łączyła badania wśród kobiet od momentu podjęcia decyzji o poczęciu dziecka po takie, które już dzieci „odchowały", badania wśród pracodawców, akcję informacyjną (billboardy z hasłem „Daję sobie radę, bo mogę punktualnie wyjść z pracy"), współpracę z dziennikiem „Rzeczpospolita" uatrakcyjniona została konkursem.

Mamy w pracy stwierdziły, że najlepiej pracuje się im w TESCO, IKEA i Szpitalu im.

Szczeklika w Tarnowie. W poznańskiej placówce IKEA pracuje więcej kobiet niż mężczyzn. Jest ich 109 na 213 pracowników ogółem. Wiele z nich to mamy.

- Nasza firma jest dość specyficzna na polskim rynku pracy. Zaczęła inwestować w Polsce, gdy już miała ważne doświadczenia z innych państw - mówi Marta Reinsch, mama dwóch synków, 14- i 7-latka, kierownik personalny IKEA Poznań. - To firma dla tych, którzy chcą się z nią wiązać na dłużej. Wielu naszych pracowników to osoby studiujące. Największą grupę wiekową stanowią pracownicy do 30 lat. Jest w niej mnóstwo mam.

Tylko poznańska IKEA „ma" aż 120 dzieci do 18. roku życia.

- Pierwszą taką dużą falę urodzeń „naszych" dzieci przeżyliśmy około pięciu lat temu - opowiada Marta. - Wśród nas było bardzo dużo koleżanek z brzuszkami. Po kilku latach przerwy widzę, że ruszyła właśnie kolejna fala - relacjonuje z uśmiechem sytuację personalną w firmie. Jej koleżanka z pokoju też spodziewa się dziecka.

- Nie, nie, ja nie - zastrzega Marta, bo chwilę wcześniej rozmawiałyśmy o tym, że ciąża „bywa zaraźliwa". Gdy zachodzi w nią jedna z przyjaciółek spodziewać się można, że wkrótce druga także będzie przy nadziei.

- Jest dziewczyna już w dość wysokiej ciąży i tak sobie po cichutku myślimy, gdzie ją przesunąć, by pracowało się jej lżej i by jednocześnie była doceniana - zaznacza Marta. - W naszej firmie kształcenie trwa bezustannie. Ja też zaczynałam jako szeregowy pracownik, przy kasie. Mamy szerokie możliwości awansów i zmiany pracy. Zresztą staramy się, by co jakiś czas przenosić pracowników z jednego działu do innego, by praca im się nie nudziła, a działała motywująco.

Małgosia Stefańska w styczniu wróciła do pracy.

- Nie było mnie czternaście miesięcy, a wydawało mi się jakby to była chwilka - opowiada. Pracuje w IKEA siedem lat.

- Zawsze jest ta obawa, co będzie, gdy wrócę? A tu nawet moje biurko przygotowane, posprzątane – uśmiecha się do panów, z którymi chwilę wcześniej pochylała się nad planami obiektu IKEA, a którzy podobno przyczynili się do powstawania bałaganu właśnie na jej biurku....

Renata Foszcz pracuje tu 14 lat. Ma dwunastoletnią córkę.

- Renata pracuje z nami długo, więc pamiętamy i jej córkę, gdy była malutka, i jej studia - wtrąca Marta.

- Tak, tu czytelna jest ścieżka kariery, są możliwości dokształcania -

podkreśla Renata. - Gdy córka była malutka zawsze mogłam liczyć na korzystne ustalenie grafiku, czy dzień wolny w razie potrzeby.

- Zdarzyło się też tak, że jedna z młodych mam musiała nawet prezentację poprowadzić z dzidziusiem na ręku - dodaje Karolina Adamiec, rzeczniczka poznańskiego sklepu IKEA. - Poszło jej doskonale! Gdy pracownikowi rodzi się dziecko otrzymuje od zakładu wyprawkę.

- Nie zapominamy o naszych dzieciach. Co roku dla najmłodszych organizujemy balik, dla starszych lepsze są bilety do kina. Wszystkie zaś dostają paczki na Boże Narodzenie – zapewnia Marta. Ostatnio tych paczek było 120!

- Myślę, że mamom dobrze się u nas pracuje - mówi Karolina Adamiec. - Może dla niektórych okaże się to dziwne, ale my czekamy na takie kobiety, które chcą wyrwać się z domu, popracować dla siebie. Mamy dla nich ofertę pracy na pół etatu albo tylko w weekendy. Zapraszamy też kobiety starsze. Nie warto siedzieć w domu, kiedy można pracować!

To optymistyczne zaproszenie. Zwłaszcza, że jak wykazują badania prowadzone w kampanii „Mama w pracy" 15 procent kobiet usłyszało podczas rozmowy kwalifikacyjnej pytanie o plany rodzinne, a od 4 procent zażądano zaświadczenia lekarskiego. W opracowaniu podsumowującym stwierdzono, że „Co piąta pracująca kobieta przyznaje, że odkłada decyzję o ciąży ze względu na pracę, choć sondaż Matki wykazał, że tylko 14 procent dotyczyło takie zachowanie".

„Sytuacja kobiet wracających po porodzie do pracy wygląda jednak raczej pozytywnie. Pomimo powszechnej opinii (wyrażonej przez 66% respondentek sondażu Matki) , że jest moment, gdy kobietom grozi zwolnienie, w rzeczywistości bardzo rzadko spotykają się z nakłanianiem przez pracodawcę do skracania urlopu macierzyńskiego bądź do rezygnacji z urlopu wychowawczego. Aż 3/5 kobiet wróciło do tej samej pracy, z czego większość na to samo stanowisko, choć nie można nie zauważyć, że 16% zostało zwolnionych bądź zmuszonych do odejścia" – można przeczytać w raporcie.